Nemla
Szybszy niż internet
Dołączył: 26 Gru 2007
Posty: 500
Przeczytał: 0 tematów
Pomógł: 5 razy Ostrzeżeń: 0/5
|
Wysłany: Pon 15:23, 07 Sty 2008 Temat postu: Listy do mamy |
|
|
Kochana Mamo
Dawno nie pisałam, ale wróciłam do ojca na statek i znów zaczęło się dziać. Wiem, że go nie trawisz, ale uwierz, jest ciekawiej (tak, tak, wiem, że niebezpieczniej) niż jakbym miała siedzieć na dupie w jakimś gnijącym planie. Po naszym ostatnim spotkaniu znalazłam ojca w Sigil. Bez zbędnych czułości przedstawił mnie jakimś swoim dziwacznym żołdakom: śmierdzącemu szczurowi, dziwacznemu kolesiowi, imieniem Evan i Tydusowi (wydawało mi się, że wywalił go za nieposłuszeństwo... no cóż, ojciec nie jest pamiętliwy). Pokazał mi tych pacanów i ruszyliśmy. Okazało się, że lecimy do Dis. Nie susz o to ojcu głowy, że mnie tam zabrał. Duża ze mnie dziewczynka. Mało mi się ta opcja spodobała, ale zapowiadała się niezła przygoda. Tak też było. Jeszcze podczas lotu trafiliśmy na burzę psioniczną. To co działo mi się w głowie mnie przerosło. No ciężka masakra mamusiu. Lepiej nie lataj za dużo, bo jeszcze na Ciebie trafi. A to nie byłoby miłe dla nikogo. Popsuł się statek i wylądowaliśmy w jakimś cholernym lesie. Ileż można łazić wśród drzewek? Znaleźliśmy jakąś dziwną wioskę, gdzie miłe kobiety robiły biżuterię z koralików. Dostałam kilka, jedne wysyłam Ci w prezencie. Ładna pamiątka? No, ale nie w tym rzecz. Szukaliśmy jakiejś części do statku. Okazało się, że nawet ją mają. Musieliśmy wypić jakieś dziwne ziółka i dostaliśmy przepowiednie. Dziwne to było. Nawet bardzo. Czekaj, jak to szło? Jak kryształ się rozbije, zwiąże was przeznaczenie? Coś takiego. Ale do Dis dolecieliśmy. No muszę przyznać, że nie czułam się tam swojsko. Gorąco jak cholera, w chuj wielkich paskud i ogólnie masakra. Trzeba było jakoś rozładować napięcie, więc spuściliśmy małe lanie jakimś gburom w Roztopionej Koronie. Od razu zrobiło nam się lepiej. Ojciec namiętnie poszukuje ostatnio jakiś błyskotek. Teraz pisząc ten list mam jedną z nich na palcu. Pewnie będę musiała mu oddać ten pierścionek, ale jak na razie mogę sobie go nosić. Znaleźliśmy go w jakimś dziwnym zamku. Oj mamo, co to było. Nie wiem, ale mam wrażenie, że tylko ja się tam bałam. Jakieś bóstwo chciało mnie przekabacić na swoją stronę. Nie chciałam! To było paskudne uczucie. Na szczęście odczepiło się ode mnie. Chyba uznało mnie za kiepskiego wyznawce. Ale wracając do pierścionka. Właściciel domku oddał nam go niemal dobrowolnie. Powiedział, które drzwi, uznał że ich nie otworzymy. Ale otworzyliśmy. I dorwaliśmy pierścionek. A nawet dwa, bo Clarence... a nie mówiłam o nim! Taki kotek (śmiech). No więc kotek zabrał jeszcze jeden. I obudził jakiegoś boga w Dis. Rozbijając kamień. Ciekawe czy to o to chodziło tej pokręconej wróżce. Oj Dispater nie był zadowolony. Wylecieliśmy stamtąd z hukiem. Ale darował nam życie. Miło z jego strony, prawda mamuś? Jak wracaliśmy do Sigil mieliśmy kilku gości na statku. Nie często się to zdarza. A tu niespodzianka. Evana odwiedziło jakieś dziwne bóstwo, a do Tydusa przylecieli jego krewniacy jacyś. Przekazali mu miecz jego ojca... szkoda mi Tydusa, ale wygląda na takiego, który jakoś sobie radzi z tą stratą. To silny facet. Trzymaj się ciepło mamuś i nie martw o mnie. Mam teraz silną ochronę. I fizyczną i magiczną, więc będzie dobrze. A i tatuś dba o mnie na tyle, na ile potrafi. To dobry facet, nie znasz się. Całuję ciepło.
Nemla (Sigil)
Post został pochwalony 0 razy
|
|